Szła za nim, mimo trudności. Była straszną niezdarą, więc cud, że nie zrobiła hałasu. Uśmiechnęła się pod nosem. Nie schowała skrzydeł ani na chwilkę, bo tak naprawdę to dzięki nim nie przewracała się w ciemnym korytarzu. Będąc poza murami zamyśliła się. "co dalej będzie?" - Zadawała sobie w myślach to pytanie, martwiła ją jej obecna sytuacja, a gorsze było to, że jak pójdzie źle, to jeszcze go wciągnie w swoje tarapaty, a nie chciała, by inny przez nią cierpieli.